Kasprzak a sprawa polska

Kasprzak i Obywatele RP spróbowali rzucić wyzwanie staremu myśleniu i rutyniarstwu ancien regime’u. Chcecie mieć nasz głos? – zdają się mówić – to uwiarygodnijcie się choć ten jeden raz – pisze Jacek Rakowiecki w tekście opublikowanym przez Rzeczpospolitą

Jacek Rakowiecki uważa, że w głośnym konflikcie o kandydowanie do Senatu z okręgu nr 44 w Warszawie widać coś znacznie więcej niż lęk Michała Kazimierza Ujazdowskiego przed publiczną debatą i niż nieustępliwość lidera Obywateli RP Cezarego Pawła Kasprzaka, na której zęby połamał sobie nawet Jarosław Kaczyński ze swoimi miesięcznicami smoleńskimi.

– Tak. Popieram Pawła Kasprzaka jako kandydata na senatora. I tak – liczę się z tym, że to może się nie udać, choć wcale tego a priori nie zakładam – pisze publicysta. – Liczę się nawet z tym, że w skrajnej wersji wygrać może oficjalny kandydat PiS, choć akurat moim zdaniem nie ma podstawowego znaczenia, czy wygra on czy Ujazdowski.

Rakowiecki podkreśla, że Warszawa to niejedyne miejsce, gdzie dojść może do „bratobójczej” walki o Senat i dziwi się, że o wszystkich pozostałych jakoś cicho. – Kasprzak jest problemem, a nie są nim Monika Jaruzelska albo Krzysztof Kwiatkowski? – pyta.

Uważa, że Cezary Paweł Kasprzak „mądrze zaproponował nie śmiertelne starcie wyborcze, ale formułę wyjątkowo kompromisową: debatę. Publiczną dyskusję, po której da się przeprowadzić szybki sondaż. Jeśli jego zwycięzcą byłby jednak Ujazdowski, Kasprzak się wycofa”. Jednak ta honorowa oferta zawisła w próżni. Ujazdowski oświadczył, że przyjdzie na debatę, jeśli Kasprzak odwoła to, co rzekomo o nim mówił: że homofob, rasista i takie tam. Problem w tym, że Kasprzak niczego takiego o nim nie mówił.

Jak pisze Rakowiecki, Kasprzak i Obywatele RP spróbowali rzucić wyzwanie staremu myśleniu i rutyniarstwu ancien regime’u. Chcecie mieć nasz głos? – zdają się mówić – to uwiarygodnijcie się choć ten jeden raz. Udowodnijcie, że faktycznie chodzi wam o demokrację, a nie o stołek dla kolegi. Pokażcie, że liczycie się z głosem niemałej części waszego elektoratu, w mieście, które jak żadne sprzyja wam i wciąż żyruje wasze dawne i obecne grzechy. Nie ubędzie wam od tego ani władzy, ani przywilejów, a przybędzie społecznego szacunku, czyli towaru, którego deficyt najbardziej odczuwacie.

Co wam, politycy Platformy Obywatelskiej, szkodzi spróbować tego eksperymentu? – pyta Jacek Rakowiecki. – Debata z jednym z najbardziej odważnych i wiarygodnych „uliczników” to warunek konieczny, byście mogli myśleć o powrocie do prawdziwej demokratycznej polityki.

Cały tekst w serwisie internetowym Rzeczpospolitej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *