Dla ludzi, nie dla władzy

Nazywam się Cezary Paweł Kasprzak, mam 58 lat, jestem żonaty, mam czterech synów, w tym dwóch dorosłych i dwójkę wciąż jeszcze w dziecięcym wieku. Mam dwoje wnucząt. W dawnych czasach PRL byłem przez ponad dekadę opozycjonistą w pełnym wymiarze godzin. Po zwycięstwie w pamiętnym i szczęśliwym dla nas 1989 roku wycofałem się z publicznej działalności, zajmując się zwykłym życiem. Dziś jestem jednym z twórców ruchu Obywatele RP. Kandyduję w wyborach do Senatu RP. Mijają mi zatem kolejne cztery lata pełnego politycznego zaangażowania na rzecz tych samych podstawowych wartości, o które chodziło nam przed laty i których dziś znów trzeba bronić wobec śmiertelnego zagrożenia, jakim jest władza PiS. Przede mną kolejne cztery lata, do których przygotowuję się bez złudzeń – o demokrację i prawa człowieka będzie trzeba jeszcze w Polsce walczyć. Obywatele RP są na to gotowi i ja również jestem.

Byliśmy skuteczni. W trakcie comiesięcznych państwowych procesji smoleńskich rzuciliśmy wyzwanie Jarosławowi Kaczyńskiemu i zgodnie z obietnicą doprowadziliśmy do tego, że z ulic Warszawy zniknęły policyjne kordony, kilometry stalowych barierek i ceremonie smoleńskiego szaleństwa, obrażające pamięć ofiar katastrofy, burzące spokój ich rodzin, kształtujące smoleńską religię, ów mit założycielski władzy PiS. Ten mit leży dziś w gruzach. Mamy w tym swój udział, obnażyliśmy jego zakłamanie. Skutecznie zbojkotowaliśmy zakaz demonstracji i uczyniliśmy zeń martwe prawo. Otwarcie łamiąc przepisy i wymuszając sądowe rozprawy doprowadziliśmy do tego, że dzielni sędziowie orzekają we wciąż niezawisłych sądach wprost z konstytucji, choćby to było wbrew ustawom – realizując w ten sposób jeden z naszych najistotniejszych postulatów, by każdy mógł przed sądem dochodzić własnych praw naruszanych przez władzę i jej instytucje. Skutecznie powstrzymujemy wzbierającą falę faszyzującego nacjonalizmu. Uczestniczyliśmy w protestach w obronie sądów, w tym Sądu Najwyższego, który zdołał dzięki temu przetrwać pisowską ofensywę. Wśród wielu ludzi i środowisk opowiadających o demokracji, my realnie wymuszaliśmy respekt dla jej wartości i broniliśmy jej instytucji. Wiem do czego służy immunitet parlamentarzysty i jego uprawnienia. To nie są przywileje – da się z ich pomocą bronić ludzkich praw.

Kandyduję, bo Senat – wyższa izba polskiego parlamentu – powinien pełnić przypisane mu i od dawna nierealizowane zadania. Powinien ponad partyjnymi sporami strzec konstytucyjnego porządku demokracji, jej podstawowych reguł, gwarancji poszanowania praw człowieka i politycznych mniejszości. Powinien być instrumentem rzeczywistego trójpodziału władzy, narzędziem kontroli władzy ustawodawczej nad wykonawczą, bezpiecznikiem konstytucji zamiast kolejnym trybikiem w maszynce do głosowania ustaw zgodnie z wolą rządzącej politycznej większości. Domagaliśmy się Senatu obywatelskiego i ten nasz postulat partie polityczne zignorowały. Kandyduję, by przywrócić Senatowi jego zgodne z konstytucją znaczenie i rolę.

Kandyduję również dlatego, że zamiast obiecanego paktu senackiego zafundowano nam dyktat. Narzucona opozycji w 44. okręgu wyborczym dla czterech dzielnic Warszawy i Polaków za granicą kandydatura p. Kazimierza Michała Ujazdowskiego, dwukrotnie członka PiS, jej wiceprezesa, autora złowrogich projektów pisowskiej konstytucji, człowieka wielokrotnie głosującego przeciw prawom obywatelskim, których dzisiaj trzeba bronić, jest policzkiem dla obywatelskiej Polski. Warszawscy wyborcy powinni móc wskazać przedstawiciela, który ich reprezentuje. Zgłaszając własną kandydaturę zapowiedziałem i nadal zapowiadam, że oczekuję debaty z p. Ujazdowskim. Deklarowałem i deklaruję, że jeśli jakikolwiek, choćby sondażowy pomiar opinii publicznej pokaże po debacie, że ma on społeczne poparcie, a nie jedynie partyjną rekomendację i że to poparcie jest większe niż moje – natychmiast wycofam własną kandydaturę uznając p. Ujazdowskiego za rzeczywistego kandydata opozycji. Kazimierz Michał Ujazdowski debaty odmawia. To zatem on bierze na siebie odpowiedzialność za rozbicie głosów i zwycięstwo PiS, jeśli do tego dojdzie.

Kandyduję dlatego, że spośród trzech kandydujących w 44. okręgu jestem jedynym, którego przekonań nie trzeba sprawdzać, bo świadczy o nich każdy dzień mojej aktywności w ciągu ostatnich czterech lat. Pokazałem dowód wierności wartościom, które głoszę i których nie porzucę ze strachu, dla osobistych korzyści, czy w imię niejasnych politycznych kompromisów. Kandyduję idąc znów pod prąd, wydzierając z rąk partyjnych liderów prawo rzeczywistego wyboru, które należy się obywatelkom i obywatelom.

Proszę o Państwa poparcie, mogąc z czystym sumieniem spokojnie spojrzeć w oczy każdemu spośród sojuszników i przeciwników w tym dramatycznym konflikcie, jaki dzieli dziś Polaków.

Paweł Kasprzak

One thought on “Dla ludzi, nie dla władzy”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *