Trzeba słuchać wyborców

Chcecie Małgorzatę Kidawę-Błońską w Warszawie, macie ją, a nie mnie – tyle i nie tylko tyle powiedział właśnie Grzegorz Schetyna, ustępując z „jedynki” na warszawskiej liście kandydatów do Sejmu i wskazując Panią Marszałek jako kandydatkę na szefową rządu. Cieszę się. To bardzo dobra decyzja. Zwiększa szanse i w Warszawie, i we Wrocławiu, gdzie Małgorzata Kidawa-Błońska byłaby „spadochroniarzem”, a Grzegorz Schetyna – człowiekiem stąd. Pani Marszałek budzi wyłącznie sympatię, Pan Przewodniczący ma zaś w sondażach bardzo wielki elektorat negatywny. Życzę Koalicji Obywatelskiej – największej formacji opozycji – jak najlepszego wyniku i dzisiaj mogę mieć nieco większą nadzieję, że da się na to liczyć.

Nie zmienia się jednak sytuacja w 44., warszawskim okręgu wyborczym do Senatu. Tu kandydatem KO pozostaje Kazimierz Michał Ujazdowski. Ja zaś podtrzymuję swoją kandydaturę, ponieważ oferta rzeczywistego porozumienia i podjętej z udziałem wyborców decyzji o tym, kto z nas kandyduje jako jedyny przeciw PiS, nie doczekała się żadnej reakcji.

Zanim na dzisiejszej konwencji KO padły doniosłe i po wielokroć powtórzone słowa Grzegorza Schetyny o tym, że trzeba słuchać wyborców, Kazimierz Michał Ujazdowski wypowiedział w Radiu TOK FM wiele innych myśli. Dwie z nich wymagają zdecydowanej reakcji.

Ujazdowski powiedział, że godzi się na debatę zarejestrowanych kandydatów. Trzech. Debata po stronie opozycyjnej zdaniem Ujazdowskiego osłabiłaby opozycję. Jest dokładnie odwrotnie.

Pan Ujazdowski inaczej niż ja pojmuje debatę. Debata pomiędzy kandydatami opozycyjnymi ma wyłonić tego z nas, który ma szansę podbić serca i umysły demokratycznych wyborców, ma sprawić, że pójdą do urn masowo i z czystym sumieniem oddadzą swój głos. O to właśnie chodzi, by nie było wojny między trójką kandydatów – bo to na tym skorzysta PiS i jego kandydat.

Przeciwnikiem jest PiS. Przeciw tej partii i wszystkiemu, co ona wyprawia w Polsce i czego powtarzać już nikomu nie trzeba, musimy wystawić dobrego, wiarygodnego kandydata, którego z przekonaniem chcą poprzeć ci wyborcy, którzy nie akceptują ani zamachu stanu dokonywanego przez rządzącą partię, ani tej koszmarnej wojny siejącej nienawiść wśród Polaków. Wzywam Kazimierza Michała Ujazdowskiego do debaty, prowadzonej nie jako ring polityczny, ale jako publiczne wysłuchanie kandydatów. Wzywam Kazimierza Michała Ujazdowskiego do zawarcia porozumienia – ten z nas, który w wyniku publicznej debaty okaże się słabszym kandydatem, wycofa własną kandydaturę popierając lepszego. Werdykt zaś należy do wyborców, których trzeba słuchać – jak to zwięźle i oczywiście słusznie ujął Pan Przewodniczący Schetyna.

Kazimierz Michał Ujazdowski powiedział dziś rano niestety także o sekcie, która nie liczy się z rzeczywistością i postępuje irracjonalnie w imię własnych, skrajnych poglądów. Zwracam uwagę p. Ujazdowskiego, że tym określeniem obraził mnóstwo ludzi. Sam puszczam to w niepamięć, bo taki mam zwyczaj. Ale nie pozwalam znieważać innych ludzi – tylko dlatego, że śmią myśleć inaczej niż Panowie Ujazdowski i Schetyna. Ta zniewaga dotyka zaś tych wszystkich, którzy zorganizowali się do ogromnej mobilizacji i skutecznie jak dotąd wsparli moją kandydaturę nie akceptując narzuconej nam kandydatury Ujazdowskiego. Zrobili to, budując świadome społeczeństwo obywatelskie, nie chcąc się godzić na folwarczne obyczaje polskiej polityki. Zniewaga dotyka również wszystkich sygnatariuszy apelu, który do obu Panów publicznie skierowało znakomite grono polskich intelektualistów, spośród których pozwolę sobie wymienić Halinę Bortnowską, Agnieszkę Holland i Andę Rottenberg. Jak napisano w tym apelu – moje żądanie jest co prawda stanowcze, ale uczciwe i doprawdy minimalistyczne.

Panie Ujazdowski! Panie Schetyna!

Odmowa debaty, próba zignorowania głosu wyborców kompromituje Panów. Nie płakałbym z tego powodu, gdyby nie fakt, że Koalicja Obywatelska wciąż pozostaje najsilniejszą formacją występującą przeciw demolującej kraj i niszczącej wszelkie wartości władzy. Nie tylko siebie Panowie kompromitują – skutkiem Panów arogancji może być porażka nas wszystkich.

3 thoughts on “Trzeba słuchać wyborców

  1. A tu głos z Anglii, a nie z zapyziałego podkarpacia w Chicago. Ja też chcę glosować i obiecuję oddać głos na Ujazdowskiego jeśli wyłoniony zostanie czy to w debacie czy bez z Kasprzakiem. W przeciwnym razie nie ma (i nie było!) mowy bym go poparł.

  2. PiS to nie jest partia, a sekta, a przede wszystkim stan umysłu. Przypominam, że Ujazdowski nie był szarym członkiem tej organizacji, ale jednym z wyżej postawionych działaczy, bo wiceprzewodniczących. Nie wierzę w całkowite nawrócenie się członka autorytarnej partii, w której głos prezessimusa był ważniejszy niż prawo, logika, przyzwoitość i własne zdanie. Po latach w sekcie nagle p. Ujazdowski mówi, że już od teraz będzie dobrym, uczciwym i przyzwoitym człowiekiem i demokratą? Przyzwoitym człowiekiem albo się jest, albo nie jest, ale się nie bywa. PiS-owiec w Senacie to pomyłka i działanie na szkodę demokracji. Jeżeli PO się uprze i każe mi głosować na PiS-owca, zagłosuję na p. Kasprzyka, a jeżeli i to nie będzie możliwe, na lewicę, a może PSL. Każdy jest lepszy od PiS-owca, więc forsowanie takowego, choćby dezertera, to wzmocnienie PiS-u, a osłabienie opozycji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *